• Wpisów:16
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 00:30
  • Licznik odwiedzin:5 953 / 2279 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Weszliśmy do domu Dominik- Mamo już jestem!- zawołał chłopak i zdjął kurtkę. Zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na wieszaku a buty postawiłam tam gdzie Dominik. Poszłam za chłopakiem razem do kuchni- Mamo Mateusz i Kacper wpadną jeszcze.- powiedział chłopak a ja zobaczyłam mamę Dominika.
Dobry wieczór Pani.- uśmiechnęłam się- Jestem Lidia.
O miło mi Cię poznać.- powiedziała łagodnie kobieta- Mów mi po prostu Maria.
Dobrze.- pokiwałam głową.
Tylko nie siedźcie do rana.- powiedziała jego mama.
Postaramy się.- zaśmiał się Dominik i poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam na jego łóżku a on obok mnie- O której musisz być w domu?
Mama była dziś w genialnym humorze. Więc może tak do czwartej?- uśmiechnęłam się do Dominika.
To tak o pierwszej ich wygnamy i spędzimy trochę czasu we dwoje, dobrze?- chłopak spojrzał się na mnie a ja pokiwałam głową.
Dominik! Mateusz.- zawołała mama Dominika i chłopak wyszedł z pokoju i po chwili wrócił z Dominikiem i jego dziewczyną.
Hej Liduś.- powiedział Poziom i rozsiadł się na jednym z foteli.
Hej jestem Lidka- wstałam i przywitałam się z dziewczyną.
A ja Natalia.- uśmiechnęła się do mnie- W końcu będzie tu jakaś dziewczyna bo idzie zanudzić się słuchając ich.- roześmiałyśmy się.
Nie zostawię Cię.- powiedziałam z uśmiechem i obie usiadłyśmy.
Czisz to? Obgadują nas już przy nas.- roześmiał się Poziom.
Musimy się do tego przyzwyczaić.- Dominik pokiwał głową- A co to będzie jak Mosiek tu wpadnie ze swoją Gabrysią to dopiero będzie.
Oo to my ich będziemy słuchać a nie one nas.- roześmiał się Poziom.
***
Ej ludzie my zaraz musimy już jechać do Lidki.- powiedział przed pierwszą Dominik.
W sumie to i ja muszę na chatę wracać.- powiedziała Daria. Pożegnaliśmy się z nimi i zostaliśmy sami w pokoju. Dominik wziął koc i okrył mnie nim po czym usiadł obok mnie.
Fajnie jest tak się spotkać co?- spojrzałam się na chłopaka.
Z Tobą każde spotkanie musi być takie.- powiedział Dominik- Lidka a jak myślisz czy już się dosyć poznaliśmy?
Człowieka nie do poznać się przez kilka dni- powiedziałam po chwili- Ale nie odbierz tego źle bo bardzo Cię lubię, tak bardzo, bardzo.- nagle rozdzwonił się mój telefon więc szybko odebrałam.
Ej Lidia- poznałam że to był Olaf- weź wracaj do domu dobrze Ci radzę. Wszyscy się ze sobą pokłócili, najpierw Twoja mama z Julią, Julia z moim tatą, tata z Twoją mamą. Ja z Martą i tatą, Ada z Julią też się podarła i w ogóle chujnia że o ja pierdolę. Ada z Miłoszem gdzieś chuj wie gdzie pojechali. Twoja starsza też chodzi wkurwiona jak nie wiem co... Weź może do niej zadzwoń czy coś?
Dziękuję Olaf za informację.- odwdzięczę Ci się jakoś.- rozłączyłam się. Wybrałam numer mamy i włączyłam na głośnik- Sorki że będziesz musiał tego słuchać ale tak mi się lepiej myśli.
Hallo?- usłyszałam cichy głos mamy.
Ej mamuś co się dzieję?- powiedziałam zaniepokojona- Olaf do mnie przed chwilą dzwonił, wszyscy się ze wszystkimi kłócą. Co jest? A Ada z Miłoszem gdzie są? Mamo mam wracać do domu?
Oj córciu opowiem Ci to ja się będziemy widziały. Ale jest okropnie w domu. Nie wiem gdzie Ada jest ale wierzę że z Miłoszem jest bezpieczna. Kochanie a mogłabyś u jakiejś koleżanki na noc zostać? Bo jeszcze Ty się z kimś będziesz kłócić.- powiedziała mama a ja usłyszałam czyjeś krzyki i kobieta się rozłączyła.
Pięknie.- powiedziałam i spuściłam głowę- A tak dobrze niby było...
Możesz tutaj zostać- powiedział Dominik i mnie przytulił- Rano Cię odwiozę do domu.
Dziękuję.- powiedziałam i parę łez skapnęło mi na leginsy.
Nie płacz.- Dominik jeszcze mocniej mnie przytulił- Nic na Twoje łzy nie zasługuje. Nic nie powiedziałam tylko rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie wiem po jakim czasie ale zasnęłam przytulona do chłopaka. Rano gdy się obudziłam leżałam sama na łóżku przykryta kocem. Usiadłam i rozejrzałam się. Dominika nigdzie nie było. Sięgnęłam po mój telefon który leżał obok łóżka. Było po dziewiątej. Westchnęłam cicho. Ktoś cicho otworzył drzwi i zajrzał do pokoju- O cześć drzymku.- zaśmiał się Dominik.
No cześć.- uśmiechnęłam się do niego. Chłopak usiadł na przeciwko mnie na łóżku.- A Ty o której wstałeś?
Niedawno i udało mi się Ciebie jakoś nie obudzić.- roześmiał się.- Jak się spało.
Nie najgorzej.- powiedziałam i przeciągnęłam się. Dominik roześmiał się- Chociaż strasznie chrapałeś..- powiedziałam a Dominik zrobił zaskoczoną minę.
Jeju jak tak to przepraszam.- powiedział chłopak a ja się roześmiałam a on zaczął mnie łaskotać.- Tak żartować! Menada zawodowa.- zaczęłam się śmiać jak małe dziecko. Niestety musiałam mieć łaskotki. Po chwili Dominik przestał mnie łaskotać.
Nie będę więcej.- powiedziałam i odetchnęłam z ulgą leżąc na łóżku.- Dobra.- podniosłam się- To co odwieziesz mnie?
Oki, bez problemu.- Dominik wstał i wziął klucze które leżały na biurku- Zbieraj tyłek a nie- roześmiał się a ja podniosłam się i wyszliśmy z pokoju. Ubraliśmy się i wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do domu i ruszyliśmy w drogę powrotną.
***
Weszłam do domu i nie słyszałam nikogo nigdzie. Rozebrałam się i zajrzałam do każdego pokoju. Ady i Miłosza nie było. Do Marty nie miałam zamiaru zaglądać więc zapukałam do pokoju Olafa.
Prosz..- usłyszałam i weszłam do pokoju- Oo jesteś..
Nocowałam u znajomych, mama mnie o to prosiła.- powiedziałam i usiadłam na jego łóżku- Łap- rzuciłam mu paczkę szlugów- Dzięki za info.
Bez problemu.- powiedział chłopak- Wiesz w ogóle o co poszło?- pokręciłam głową- Bo Julia właśnie wzięła sobie parę ciuchów Ady bo Twój pokój był zamknięty. I Ada to widziała i od razu z tym do Twojej mamy poszła a ona do Julii poszła i jak to każda poważna rozmowa z Julią się końcu zaczęły się kłócić. No i poszła afera po całym domu. I taka chujnia.. Mama z tatą już się chyba pogodzili ale Julia z pokoju nie wychodzi. Ady z tym jej nie ma. I w ogóle Lidia wyszło jak wyszło.
Olaf że Ty tu wytrzymałeś przez tyle czasu- stwierdziłam a Olaf wzruszył ramionami.- To teraz będzie zajebista atmosfera po prostu.
Weź Ty ogarnij gdzie jest Twoja siostra.- powiedział Olaf a ja wyszłam z jego pokoju i poszłam do salonu. Usiadłam na sofie i zadzwoniłam do siostry. Miałam nadzieję że odbierze telefon.
Hallo?- usłyszałam cichy głos siostry- Lidka?
Aduś, skarbie gdzie wy jesteście?- powiedziałam zaniepokojona.
Niedługo wrócimy mała, może dziś albo za kilka dni, ale wrócimy.- powiedziała Ada.
Gdzie wy jesteście?- zapytałam się.
W Warszawie u naszych znajomych.- powiedziała Ada- Przepraszam ale źle się czuję. Odezwę się może wieczorem. Pa- siostra się rozłączyła a ja nie wiedziałam co robić. Najchętniej poszłabym nawrzeszczeć na Julię ale wolałam żeby było w domu spokojnie. Dam jej popalić kiedy indziej. Obiecuję to, obiecuje.
***
Ada z Miłoszem wrócili dzień przed Sylwestrem. Nie odwołałyśmy naszej imprezy ale Olaf z Julią mieli zostać z nami w domu. Julia miała nawet ze swojego pokoju nie wychodzić a Olaf gdyby chciała się gdzieś wymknąć miał ją zamknąć w jej pokoju. Ada z tego co widziałam cząstkowo odzyskała humor ale daleko było do tego, co wcześniej. Była już godzina 19 a my kończyłyśmy wszystko przygotowywać, Olaf też nam dużo pomagał. Mama i Adam o 20 mieli już wyjeżdżać na bal firmowy. Znajomi mieli się zjeżdżać już tak o 20.30 żeby impreza się powoli rozkręciła. Na imprezę było zaproszonych coś ok. 50 osób więc źle nie było. Wstęp na imprezę był po 20 zł tak żeby nam się jakoś wszystko zwróciło.
Wszystko gotowe?- Ada spojrzała się na mnie a ja pokiwałam głową- Chodź idziemy się szykować.- Ada pociągnęła mnie za rękę do łazienki. Gdy weszłyśmy do łazienki zamknęła drzwi na klucz- Ej co z tą idiotką robimy?
Olaf ma jej przypilnować i najwyżej ją na klucz w pokoju zamkniemy.- powiedziałam a Ada się uśmiechnęła. Zaczęłyśmy się malować i po kilkunastu minutach byłyśmy już gotowe- Poznasz dziś Dominika..
Ooo tego, tego?- Ada szeroko się uśmiechnęła- A wy już coś ten tego?
To jest skomplikowane.- powiedziałam i zaczęłam układać włosy- Coś tam ze sobą kręcimy ale mam nadzieję, że spyta się mnie niedługo czy będziemy ze sobą chodzić. Bo na prawdę on się mi podoba i bardzo go lubię, ale to bardzo. Z tego co wiem będzie chciał dziś ode mnie buziaka o północy.
O to może wtedy ma zamiar się Ciebie spytać?- Ada uśmiechnęła się do mnie- Siostrzyczko będzie good.
Pewnie, że tak będzie.- przesłałam jej buziaka- I jak?- powiedziałam kończąc robić fryzurę.
Jesteś piękna, prześliczna, przecudowana, za ładna po prostu.- powiedziała Ada i obie zaczęłyśmy się śmiać.
Mam to po Tobie.- zaśmiałam się i wyszłam z łazienki. Poszłam do siebie do pokoju i przebrałam się. Przejrzałam się w lustrze, ładnie wszystko ze sobą komponowało. Mama weszła do mojego pokoju i uśmiechnęła się do mnie.
Kochanie pięknie wyglądasz.- powiedziała mama i mnie przytuliła- My już jedziemy. Wracamy coś o trzeciej czy czwartej i do tej pory goście mają się zmyć. Posprzątać możecie jak wstaniecie.
Dobrze mamo, wszystko będzie w porządku.- kobieta wyszła z pokoju.
***
Wszyscy zaczęliśmy w ogrodzie odliczać głośno ostatnie sekundy nowego roku- 5...4...3...2...1... Szczęśliwego Nowego Roku!- zaczęliśmy wszyscy wołać. Dominik przyciągnął mnie do siebie i pocałował w usta. W głębi duszy skakałam jak dziecko w tym momencie. Po chwili się ode mnie odsunął.
Jaki początek taki i cały rok.- powiedział Dominik a ja pokiwałam głową- To jak Liduś będziesz ze mną?
Pewnie, że tak!- zawołałam radośnie i przytuliłam się do niego.
***
Dobrze, że sam przyjechałem.- zaśmiał się Dominik gdy pomagał mi, Olafowi, Miłoszowi i Adzie sprzątać dom po imprezie.
Stary, robienie za kierowcę to najgorsze co może być.- zaśmiał się Miłosz. W końcu miał kumpli do gadania a nie tylko z samymi babami musiał gadać. Dominik miał zostać tutaj bo wypił trochę więc nie mogłam mu pozwolić wracać do domu. Zadzwoniłam w między czasie do domu i dostałam jej zgodę na to więc problemu nie było.
 

 
Po wyjściu z łazienki poszłam do swojego pokoju i od razu założyłam wcześniej wybraną z Adą sukienkę. Po czym zaczęłam się malować. Ktoś zapukał do mojego pokoju- Prosz...- powiedziałam nie przestając się malować.
Hej.- do mojego pokoju weszła Julia- Macie bardzo ładny dom.
Wielka chata nie?- spojrzałam się na nią a dziewczyna lekko się zaczerwieniła- O co cho?
Em.- dziewczyna się na mnie spojrzała- Przyszłam po prostu pogadać, lepiej się poznać.
Spoko.- powiedziałam i zaczęłam malować kreski nad oczami- Jak sobie chcesz.
Ładna sukienka i w ogóle ładnie wyglądasz.- powiedziała dziewczyna i usiadła na brzegu mojego łóżka.
O dzięki.- delikatnie się uśmiechnęłam- Będziecie teraz z nami mieszkać?
Szczerze? To nie wiem.- dziewczyna wzruszyła ramionami- Ale tata coś wspominał że jak do nowego roku będzie nam się tu dobrze mieszkać to może i tu zostaniemy.
Wykurwiście normalnie.- mruknęłam pod nosem- A do szkoły też tu?
Chyba.- powiedziała Julia- Gdzie się wybierasz?
Do znajomych na imprezę.- powiedziałam i wróciłam do malowania- A co?
Nie, nic.- odparła szybko- Masz chłopaka.
Nie, nie mam.- odparłam od razu- Ty to ciekawska jesteś.
Taka natura.- odparła- Widziałam Twoje kosmetyki w łazience, masz ich całkiem sporo.
To są moje i Ady, tylko nasze.- powiedziałam a dziewczyna pokiwała głową.- Sorry ale jestem zajęta. Za pół godziny wypadam z domu.
Aha, to spadam.- dziewczyna wyszła z pokoju a ja dokończyłam makijaż i zrobiłam fryzurę. Znalazłam buty i byłam już gotowa. Spojrzałam na telefon. Jeszcze dziesięć minut. Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu.
Ślicznie córciu.- powiedziała mama a ja się do niej uśmiechnęłam.
Ile Ty masz w ogóle lat?- zapytał się Adam.
Dokładnie 11 stycznia będę miała osiemnaście.- odparłam grzecznie żeby nie zdenerwować mamy.
Prawo jazdy robisz?- mężczyzna przyglądał mi się.
Ogółem umiem jeździć samochodem, Ada mnie nauczyła. A co jest pod maską też mam opanowane, tak jak i przepisy ruchu. Drugiego stycznia zapiszę się na kursy i wyjeżdżę parnaście godzin i egzamin będę chciała zdawać.- powiedziałam i kątem oka zobaczyłam że samochód zajeżdża pod nasz dom.
Zdolna jesteś.- powiedział mężczyzna.
Mamo ja już muszę iść, kolega już jest.- wróciłam do swojego pokoju po płaszcz i szybko wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu- Hej, hej.- dałam buziaka w policzek Dominikowi- Jak tam?
O siema.- uśmiechnął się do mnie- A w końcu po świętach. A jak u Ciebie?
Chłopak mamy z dwójką dzieci do nas przyjechał i podobno mają już u nas zostać.- westchnęłam i odjechaliśmy sprzed mojego domu
To przejebane po prostu.- stwierdził po chwili Dominik a ja pokiwałam głową- Ale poradzisz sobie z nimi na pewno.
Dzięki za wiarę- zaśmiałam się i oparłam głowę o fotel.
***
To co papa?- spojrzałam się na Dominika a on zrobił smutną minę.- Nie rób takiej miny, no proszę..
Dobrze, dobrze.- roześmiał się Dominik- Co robisz w Sylwka?
O no właśnie z Adą będziemy chciały imprezę zrobić.- uśmiechnęłam się do niego- Tylko z mamą musimy to załatwić.
Pisz mi od razu jak coś to na pewno wpadnę ze znajomymi.- powiedział Dominik i mnie przytulił.
Jak do domu wrócisz to pisz, odpiszę jak nie będę spała.- pocałowałam chłopaka w policzek i wysiadłam z samochodu- Do zobaczenia.
Papa.- powiedział Dominik a ja zamknęłam drzwi i weszłam do domu. Zdjęłam buty i po cichu poszłam do kuchni. Nalałam sobie soku do szklanki i usiadłam przy stole. Było dopiero po pierwszej więc mogłam sobie jeszcze posiedzieć przez chwilę. Usłyszałam czyjeś kroki i do kuchni wszedł Olaf w samych bokserkach.
O proszę kto tu wrócił..- powiedział chłopak i zajrzał do lodówki.
A co Ci do tego kiedy sobie wracam?- spojrzałam się na chłopaka.
Kompletnie nic.- powiedział i wyjął butelkę wody.
Spada.- podniosłam się i z szklanką soku poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się i usiadłam na łóżku razem z laptopem na kolanach.
***
Obie z Adą czekałyśmy niecierpliwie aż mam powie nam czy możemy zrobić tu imprezę a oni pójdą na jakiś bal z Olafem i Julią. Mama po chwili przyszła do kuchni i rozłożyła ręce- Tylko nie zdemolujcie domu.
Dziękujemy!- podbiegłyśmy do niej i mocno ją przytuliłyśmy.
Zapraszamy?- Ada spojrzała się na mnie i od razu poszłyśmy do siebie i zaczęłyśmy potwierdzać u znajomych że impreza jest. Mieli nawet ludzie z Wawy przyjechać więc to dopiero będzie impreza. Wzięłam telefon i wybrałam numer Dominika. Po chwili chłopak odebrał.
Hej Lidka.- powiedział a ja uśmiechnęłam się do siebie.
No hej.- powiedziałam wesoło- Masz już jakieś plany na sylwestra?
Hm... Czekam aż taka jedna Lidia do mnie w tej sprawie zadzwoni a co?- powiedział Dominik śmiejąc się.
To wiesz jak ona Cię oleje to zawsze możesz wpaść do mnie.- zaśmiałam się.
O na serio? Mama pozwoliła? Ej no to zajebiście! Wezmę znajomych i przyjadę do Ciebie na buziaka o północy.- powiedział Dominik a ja szeroko się uśmiechnęłam.
Może, może.- powiedziałam- Na pewno będziesz?
Nic mnie przed tym nie powstrzyma.- powiedział Dominik- Dobrze, że już tylko cztery dni zostały.
Masz rację, bo za bardzo bym się za kimś stęskniła.- powiedziałam i położyłam się na łóżku- A Ty?
Wiesz o tym dobrze, że i ja też za kimś tęsknię.- po tych słowach szeroko się uśmiechnęłam- Co dziś robisz?
Mamy spędzić wieczór wszyscy razem.- westchnęłam- Bo w końcu musimy się lepiej poznać.
A szkoda, bo bym po Ciebie przyjechał i byśmy do mnie pojechali.- westchnął Dominik.
Może uda mi się wyrwać tak o 21?- zapytałam za nadzieją.
To pisz to przyjadę.- odparł zadowolony chłopak- To leć się spytać i zadzwoń.
Oki. Papa.- rozłączyłam się i wyszłam z pokoju- Mamo?!
Kuchnia.- odparła mama a ja od razu tam poszłam- O co chodzi Liduś?
Mamuś, bo jest taka mała sprawa do Ciebie.- usiadłam przy stole- Bo ten mogłabym się tak o 21 spotkać z Dominikiem?
Ale dziś miałbyś wieczór rodzinny.- mama spojrzała się na mnie.
Ale no to kolację robimy tak za godzinę o 19 i dwie godziny posiedzę z wami. No proszę!- uśmiechnęłam się delikatnie do mamy.
Zależy Ci na nim prawda?- mama szeroko się do mnie uśmiechnęła- Ale masz mi go dziś przedstawić bo inaczej nie ma wyjścia.
Zgoda, ale Adamowi nie muszę?- spojrzałam się na mamę a ona pokręciła głową.- Super! Kocham Cię!- podbiegłam do mamy i ją mocno przytuliłam. Pomogłam mamie w przygotowaniu kolacji i w między czasie napisałam do Dominika że może po mnie przyjechać. Po nałożeniu wszystkiego i ustawieniu na stole poszłam do pokoju żeby się przebrać i trochę ogarnąć.
Lidia!- zawołał Adam- Kolacja!
Chwilę.- odpowiedziałam i dokończyłam się malować. Ułożyłam włosy i przejrzałam się w lustrze. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni po czym zajęłam wolne miejsce obok Olafa. Po kolacji wszyscy poszli do salonu a ja z Adą posprzątałyśmy wszystko i dopiero wtedy do nich dołączyłyśmy.
I jak wam się tu podoba?- mama spojrzała się na Julie i Olafa.
Jest w miarę.- odparł Olaf krótko- Będziemy musieli tu iść do szkoły?
Tak.- odparł Adam- Bo planuję już nie wracać do Kanady tylko zostać tu z Zuzanną.- Adam wziął moją mamę za rękę- Co o tym sądzicie?
Mi jest obojętne.- Julia wzruszyła ramionami- A to z dziewczynami będziemy do szkoły chodzić?
Ogólnie to tylko Lidka chodzi do szkoły bo Ada już liceum skończyła i teraz chodzi na różne kursy i się dokształca.- wyjaśniła mama.
A czemu Ado nie idziesz dalej do szkoły?- Adam spojrzał się na moją siostrę.
Bo z Lidią obiecałyśmy sobie że gdy ona skończy technikum to idziemy razem na studia, na ten sam kierunek.- odparła Ada.
Jesteście bardzo zżyte z sobą.- powiedział Olaf.
Zgadza się.- powiedziałam kiwając głową- Zawsze mogłyśmy polegać tylko na sobie. Mieszkałyśmy u cioci więc wspierałyśmy się i zawsze ze wszystkim sobie dawałyśmy radę.- uśmiechnęłam się do Ady- Może mamy tylko wspólną mamę ale i tak nasza więź siostrzana jest dla nas najważniejsza.
***
To mogę wyjść? Mamo, Adam?- spojrzałam się na mamę a potem na zaskoczonego Adama. Chciałam się pod podobać mamie i zapytałam się też i jego o zdanie.
Ja nie mam nic przeciwko ale ostateczne zdanie należy do Twojej mamy.- powiedział Adam.
Możesz.- powiedziała mama z uśmiechem na twarzy- Tylko pamiętasz o jednej rzeczy?
Pewnie, że tak.- zaśmiałam się i pobiegłam do swojego pokoju. Było kilka minut przed 21. Zadzwoniłam do Dominika.
Tak?- odebrał po chwili- Za pięć minut jestem.
Wiem, wiem.- powiedziałam zakładając kozaki- Tylko jest jedna sprawa. Musisz na chwilę wejść do mojego domu bo mama chciałaby Cię poznać.
Oł..- powiedziała zaskoczony chłopak- Pewnie, to zaraz będę.
Oki.- rozłączyłam się i wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Napiłam się jeszcze soku w kuchni i zobaczyłam jak Dominik podjeżdża pod dom. Poszłam do salonu i skinęłam na mamę a ona wstała i poszła ze mną do holu- Tylko bądź grzeczna.- mama roześmiała się i po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam drzwi.- Heej.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do Dominika- Wejdź.- chłopak wszedł do środka.
Cześć Lidka.- powiedział uśmiechając się- Dzień dobry pani.
Zuzanna.- mama wyciągnęła rękę w stronę Dominika.
Dominik.- chłopak pocałowała moją mamę w rękę.- Mogę zabrać pani córkę gdzieś?
Oczywiście. Miłej zabawy dziec.- powiedziała mam i poszła do salonu.
I co nie było źle.- zaśmiał się Dominik i mnie przytulił.- Kultura musi być.
Właśnie widzę.- zaśmiałam się i założyłam płaszcz- Pa!- pociągnęłam Dominika za rękę i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.- Może jakichś znajomych zaprosimy jeszcze?
Jak chcesz.- Dominik się do mnie uśmiechnął- Poziom ze swoją dziewczyną pewnie by wpadł.- Dominik wybrał jego numer i podał mi telefon. Chłopak odebrał po chwili.
Siema. Co chcesz?- powiedział Poziom.
No elo. Tu Lidka.- powiedziałam- Poziom masz czas?
O Liduś!- zaśmiał się chłopak- Pewnie, że mam.
To może byś wpadł ze swoją dziewczyną do Dominika co?- powiedziałam.
O pewnie!- odparł Poziom- To ja lecę po Nat i tak gdzieś za pół godziny będziemy.
To bajo!- rozłączyłam się i oddałam telefon Dominikowi- To Poziom załatwiony. Ktoś jeszcze?
Może się i ktoś znajdzie.- Dominik zamyślił się na chwilę i podał mi znowu swój telefon- Znajdź Mośka.- wyszukałam ten numer- Też z dziewczyna go zaproś.- pokiwałam głową i zadzwoniłam do niego.
Co tam Domo?- odezwał się jakiś chłopak.
Hej tu znajoma Dominika. Dominik prowadzi i nie może gadać. Mógłbyś wpaść za jakieś pół godziny do Dominika ze swoją dziewczyną?- powiedziałam.
Pewnie, będę niedługo. Elo.- chłopak się rozłączył a ja oddałam telefon.
  • awatar Mmmimi: podoba mi sie :) wpadnij do mnie ;d skomentuj coś albo zaobserwuj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Tak.- powiedziałam a Ada mnie przytuliła. Siedziałyśmy tak u mnie aż była prawie trzecia. Ada obudziła Miłosza który poszedł od odpalić samochód. Z Adą zebrałyśmy kilka rzeczy i wsiadłyśmy do samochodu. Miłosz usiadł z tyłu bo stwierdził że on sobie jeszcze pośpi. Odjechaliśmy sprzed domu i od razu Ada włączyła płytę D II.
***
Przed szóstą zajeżdżaliśmy już na parki przy lotnisku. Znalazłyśmy wolne miejsce i wysiedliśmy z samochodu. Poszliśmy szybko na lotnisko i poszliśmy do miejsca skąd wychodzili już ludzie. Już w oddali zobaczyłam moją mamę. Ruszyłam biegiem w jej stronę gdy mnie zobaczyła rozłożyła tylko ręce a ja przytuliłam się do niej mocno.
-Hej córeczko.- powiedziała mama i pocałowała mnie we włosy- Liduś skarbie.
-Mamo tęskniłam.- powiedziałam a kobieta jeszcze mocniej mnie przytuliła.
-Hej mamo.- podeszła do nas Ada a ja się odsunęłam żeby siostra też mogła przywitać się z mamą. Mama przywitała się też z Miłoszem i poszliśmy do samochodu. Miłosz wrzucił dwie wielkie torby mamy do bagażnika i usiadł na miejscu kierowcy.
-Skarby będę miała dla was niespodziankę, ale to jak do domu dotrzemy.- powiedziała mama i usiadła ze mną na tylnym siedzeniu. Całą drogę przegadaliśmy z mamą. Po dziewiątej byliśmy już w domu.
-Ślicznie ten dom wygląda.- powiedziała mama wchodząc do środka- Jednak dobrze, że wam zaufałam.
-No widzisz mamuś.- zaśmiałam się i zdjęłam buty i kurtkę i poszłam z mamą do salonu- Co to za niespodzianka?
-No właśnie.- przyszła też Ada z Miłoszem.- O co chodzi.
-Oj dzieci.- westchnęła mama i usiadła na sofie.- Wiecie jak bardzo chciałam was do Kanady ściągnąć? Tak?- Obie z Adą pokiwałyśmy głowami.- A więc moja firma w Kanadzie otwiera tu w Polsce parę oddziałów naszej firmy i przenoszę się tu i mam być dyrektorem jednego z tych oddziałów. A poza tym poznałam kogoś w Kanadzie i ma tutaj przyjechać chyba drugiego dnia świąt ze swoją córą i synem. Traktuję go poważnie więc i was proszę żebyście były dla niego miłe, dobrze?
-Jeśli Ty będziesz z nami to dobrze.- przytuliłam się do mamy- A oni będą z nami mieszkać?
-Tak Kochane.- mama uśmiechnęła się do nas- Już w Kanadzie można powiedzieć że razem mieszkaliśmy. Mamy przecież jeszcze dwa wolne pokoje poza moją sypialnią to akurat.- siedziałyśmy tak z mamą jeszcze około godziny i mama poszła do siebie się rozpakować.
-Idę spać.- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju i po zetknięciu głowy z poduszką zasnęłam. Obudził mnie mój telefon. Odebrałam bez patrzenia.
-Tag?- powiedziałam i przewróciłam się na drugi bok.
-Za pół godziny spotkamy się przy szkole.- powiedziała Kinga a ja po jej głosie poznałam że była nie w humorze.
-Za piętnaście minut.- powiedziałam i się rozłączyłam. Podniosłam się, spałam trzy godziny to i tak dobrze. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni.- Ej Miłosz.- chłopak spojrzał się na mnie- Powiedz, że musiałam wyjść na jakieś pól godziny do Kingi.
-Pewnie młoda.- powiedział chłopak a ja założyłam buty i kurtkę. Wyszłam z domu i zobaczyły że delikatnie pada śnieg. Uśmiechnęłam się do siebie i ruszyłam w stronę szkoły . Po dziesięciu minutach mojego żółwiego tempa byłam już przy szkole. Rozejrzałam się i w oddali zobaczyłam że idzie Kinga.
-Pojebało Cię?!- dziewczyna od razu zaczęła się na mnie drzeć- Kurwa po co żeś mnie na chatę odwiozła?!
-Bo się kurwa martwiłam?! Tak kurwa martwiłam się i jako że jesteś moją przyjaciółką chciałam być pewna, że będziesz bezpieczna!- krzyknęłam- Najebałaś się i spaliłaś i co miałam Cię zostawić?! Kurwa nie!
Ale miałyśmy do Ciebie jechać!- powiedziała Kinga już nieco spokojniej.
Jak ja przed trzecią rano na Warszawę ruszałam to co Ciebie też miałam po moją matkę zabrać?- spojrzałam się na nią- Opanuj się!
Pff..- Kinga zrobiła nadąsaną minę- Dobra.- powiedziała po chwili- Zgoda?
Zgoda.- przytuliłyśmy się na zgodę- Ej ja to spadam, bo obiad już robią.
Zdzwonimy się i jeszcze gdzieś wyjdziemy.- powiedziała Kinga i się rozeszłyśmy. Po paru minutach byłam już w domu a Ada nakrywała do stołu.
Liduś idź się przebierz.- powiedziała mama patrząc na mnie- W coś innego niż dresy.
Dobrze.- powiedziałam ze śmiechem i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w jeansy i koszulę w czarno-bordową kratę. Po czym poszłam pomóc Miłoszowi w kuchni. Po paru minutach wszystko już stało na stole. Od razu wszyscy usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
To co bierzemy się za pieczenie i gotowanie wszystkiego na święta?- mama spojrzała się na nas wszystkich.
Mamo ja i Lidka to nie nadajemy się do kuchni.- zaśmiała się Ada- My dom dekorowałyśmy i sprzątałyśmy to Miłosz sobie będzie gotował.
Nie mam nic przeciwko temu.- powiedział Miłosz- Gotowanie to czysta przyjemność.
Nie martw się Miłosz ja Ci pomogę nie to co te dwa leniwce.- po słowach mamy wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
***
Była godzina prawie 24 a ja siedziałam z laptopem na kolanach i na fejsie pisałam z Dominikiem. Coraz bardziej zdawało mi się, że zaczynam coś do niego czuć. Ale to uczucie dopiero się we mnie rodziło więc jeszcze daleka droga zanim ono się rozwinie. Ktoś cicho zapukał do mojego pokoju. Spojrzałam się w tamtą stronę i zobaczyłam twarz mamy.
Wchodź.- uśmiechnęłam się do niej i odłożyłam laptopa na bok- Coś się stało?- mama usiadła obok mnie.
Na pewno skarbie nie masz nic przeciwko temu, żeby oni tu przyjechali?- mama spojrzała się na mnie.
Nie mamo. Chcę mieć Ciebie przy sobie a nie za oceanem. I jeśli oni pomogą Ci tu zostać to mogą tu być. Tylko niech mi w drogę nie włażą.- powiedziałam a mama zaśmiała się.
Julia jest młodsza od Ciebie o rok a Olaf starszy o rok więc powinniście się dogadać.- powiedziała mama i mnie przytuliła.
Znasz mnie.- wzruszyłam ramionami- Jak ich poznam to stwierdzę. Gadałyśmy tak aż ja zasnęłam. Rano gdy się obudziłam usłyszałam odgłosy gotowania dobiegające z kuchni. Wolałam nawet z pokoju nie wychodzi, bo zostałabym do pracy zagoniona. Wolałam sobie w spokoju tutaj posiedzieć.
Liduś.- Ada wpadła do pokoju cała obsypana mąką- Moje włosy!
O masakra.- powiedziałam patrząc się na jej włosy- Chodź, zmyjemy to.- poszłam z siostrą do łazienki i pomogłam jej zmyć całą mąkę z włosów. Po 15 minutach zawinęłam jej włosy w ręcznik i było wszystko gotowe. Ada wypadła z łazienki i poszła szybko do kuchni.
Nie odzywam się do Ciebie!- krzyknęła zapewne na Miłosza i zamknęła się w swoim pokoju. Musiałam przyznać, że Ada ceniła swoje włosy ponad wszystko i nie mogły one ulec żadnemu uszkodzeniu.
Było siedzieć spokojnie.- powiedziała wychodząc z łazienki- Teraz zapierdzielaj po kwiaty bo będzie jeszcze gorzej.- powiedziałam stając w drzwiach od kuchni- Uwierz mi.
Przejdzie jej.- mruknął Miłosz stojąc nad jakimś garnkiem.
Tylko nie mów, że nic nie mówiłam.- powiedziałam i wróciłam do swojego pokoju- Wychodzę!
Czekaj, chodź lecimy do sklepu!- zawołała Ada a ja założyłam kurtkę i buty. Ada przyszła z wyraźnie złym humorem i szybko wyszła przed dom.- Sytuacja wyjątkowa.
Zgadzam się- wsiadłyśmy do samochodu i Ada odjechała z piskiem sprzed domu.- Nie denerwuj się na niego.
Jebnął popis przed starszą.- powiedziała Ada i przyśpieszyła. Wyjęła z kieszonki paczkę szlugów i rzuciła mi ją. Wyjęłam szluga, odpaliłam i oddałam go siostrze. Sama odpaliłam drugiego szluga- Ej gdzie można tu jechać w ciekawe miejsce żeby zniknąć na cały dzień?
Nie mam pojęcia co można w dzień robić.- wzruszyłam ramionami- Wieczorem łatwiej by było coś ogarnąć.
***
Do domu wróciłyśmy coś około 19. Ada od razu zamknęła się w pokoju a Miłosz od razu poszedł za nią do pokoju.
Gdzie wy byłyście?- mama spojrzała się na mnie- Tyle godzino no dziewczyny...
Trzeba było się uspokoić.- powiedziałam i usiadłam obok mamy.- Wiesz jaka jest Ada.
Wiem przecież.- mama westchnęła- Jest taka jak i ja byłam w młodości. Po pół godzinie słuchania tego jak tamci się kłócą w końcu wszystko ucichło- Nareszcie.
Kolacja!- wyszła Ada ze swojego pokoju i poszła do kuchni a za nią wyszedł Miłosz.
Ma się ten talent.- zaśmiał się Miłosz. Poszliśmy wszyscy zjeść kolację a później od razu poszłam spać. Rano gdy się obudziłam zdałam sobie sprawę, że dziś właśnie jest wigilia.Spojrzałam się na telefon była godzina 12.54. Oj trochę długo mi się spało. Podniosłam się z łóżka i podeszłam do okna, zobaczyłam białą warstwę puchu która wszystko pokrywała. Od razu szeroko się uśmiechnęłam i wyszłam z pokoju.
***
W końcu nastał drugi dzień bożego narodzenia. Dziś przyjeżdżał przyjaciel mamy z dziećmi a także dziś miałam się spotkać z Dominikiem i mieliśmy jechać do klubu.
Już są!- zawołała radośnie mama która stała przy oknie. Razem z Adą i Miłoszem siedzieliśmy na sofach i patrzyliśmy się na siebie.
Będzie się działo.- powiedziałam a oni pokiwali głowami. Mama otworzyła drzwi wejściowe.
Witajcie.- powiedziała radośnie i przytuliła jakiegoś mężczyznę i jego dzieci- Chodźcie poznacie moją rodzinę.
Ale wielka chata.- usłyszałam głos dziewczyny i od razu zmierzyłam ją wzrokiem. Wstaliśmy i czekaliśmy aż się rozbiorą i podejdą do nas.
To jest Adam.- powiedziała mama i przedstawiła nam mężczyznę- A to jest Julia i Olaf. To są moje dwie córki Ada i Lidia a to jest chłopak Ady, Miłosz.- mama wszystkich sobie przedstawiła i musieliśmy się przywitać ze sobą. Później mama zaprowadziła ich do tymczasowych pokoi dla nich.
Ej słyszałyście?- Miłosz spojrzał się na nas- Ale wielka chata.- powiedział naśladując dziewczynę.
Niech tylko wejdzie do mojego pokoju a wyrwę jej to co ma na głowie.- powiedziała a Ada pokiwała głową.- Będę zamykać pokój na klucz normalnie.
My tak samo.- przytaknęła Ada- Jakoś ta cała Marta nie zrobiła na mnie wrażenia.
Marta nic nie warta.- zaśmiałam się cicho.
Marta chuja warta.- powiedział Miłosz i zaczęliśmy się głośno śmiać.
A wam co tak wesoło?- spytała się mama wchodząc do pokoju.
A niccc.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Tylko bez docinek i pyskowania. Zrozumiano?- mama patrzyła się na nas a my pokiwaliśmy głowami.
  • awatar Gość: siemka kocham twoje opowiadanie tylko imiona pomyliłaś bo miało być Olaf i Julia ale rozdział i tak zajebisty więcej proszę :*
  • awatar Oraangee: pisze własne wiersze na blogu może coś Ci się spodoba?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To co wracamy?- Dominik po chwili odezwał się pierwszy a ja pokiwałam głową.- Ale już jest good?
Pewnie, że jest good.- uśmiechnęłam się do niego i wróciliśmy na imprezę. Bawiliśmy się tam jeszcze przez jakie 3 godziny. Musiałam przyznać że chłopak wiedział jak zorganizować zajebiste urodziny. Mimo że nie piłam ani paliłam to bawiłam się świetnie a to dzięki Dominikowi, bo nie zostawiał mnie nigdzie samej i cały czas mnie rozśmieszał. Nagle zadzwonił mój telefon, wyjęłam go i pociągnęłam Dominika do ogrodu po czym odebrałam. Dzwoniła Ada.
-Co jest?- usiedliśmy na huśtawce.
-Gdzie jesteś?- zapytała się siostra a Dominik mnie do siebie przytulił, żeby nie było mi zimno, bo mój płaszcz został w samochodzie.
-Na urodzinach kolegi ze szkoły a co się dzieję?- nie miałam pojęcia dlaczego Ada mogła dzwonić.
-Bo mama dzwoniła że właśnie do samolotu ma zaraz wsiadać, bo późniejszy lot został odwołany i przyleci wcześniejszym tak że w Warszawie będzie o szóstej rano więc wyjeżdżamy od trzeciej. Najpóźniej masz być w domu przed drugą. Rozumiesz?
Dobrze Ada, będę o czasie. To na razie.- rozłączyłam się.- Mam być w domu po pierwszej, bo nasza mama przylatuje wcześniej i musimy już przed trzecią wyjechać żeby być na czas.
-Wyjedziemy stąd przed pierwszą.- zapewnił mnie Dominik i mocniej mnie przytulił.
-Ej Lidka, chodź szybko!- zawołał mnie Marcel a ja od razu pobiegłam do środka i za nim poszłam na wyższe piętro i weszłam do pokoju. Na łóżku leżała Kinga.- Właśnie Poziom ją znalazł i kazał ją do domu zabrać. Wiesz gdzie ona mieszka?
-Wiem, odwieziemy ją z Dominikiem.- powiedziałam a Dominik który stał w drzwiach pokiwał głową- Długo jej nie widzieliście?
-Z dwie godziny czy nie więcej.- Marcel wzruszył ramionami.Podeszłam do łóżka i ukucnęłam.
-Kinga.- próbowałam dziewczynę obudzić, ale nic nie pomagało- Przepraszam.- powiedziałam i uderzyłam dziewczynę z liścia a ona momentalnie otworzyła oczy- Kinguś chodź odwiozę Cię do domu, dobrze?
-Ja nie chcę.- powiedziała a raczej wybełkotała dziewczyna.
-To pojedziemy do mnie.- skłamałam ale nie miałam wyjścia. Kinga pokiwała głową a Dominik i Marcel wyprowadzili ją z pokoju i zaprowadzili do samochodu.- Ej Poziom.- podeszłam do chłopaka.
-Co jest Lidka?- uśmiechnął się do mnie- Jak z Kingą?
-My z Dominikiem już lecimy.- powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam.- Musimy jeszcze Kingę do domu odwieźć to trochę nam to czasu zajmie więc wiesz jak to jest. Chcielibyśmy zostać tu dłużej, ale niestety. Na pewno jeszcze będzie okazja żeby razem się pobawić.
-Pewnie, że okazja zawsze się znajdzie- zaśmiał się Poziom- Ej mam do Ciebie pytanie, tylko nie obraź się, ok? Ty i Dominik jesteście ze sobą?
-Nie ma sprawy Poziom i zaspokoję Twoją ciekawość nie jesteśmy ze sobą.- uśmiechnęłam się do niego- To papa.- przytuliłam się z nim i wyszłam z domu i podeszłam do samochodu.Marcel kończył kłaść Kingę na tylnym siedzeniu.
-Jakby coś się z nią działo to dzwońcie.- powiedział Marcel i przytuliliśmy się po czym wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy.
-To gdzie ona mieszka?-Dominik spojrzał się na mnie a ja zamyśliłam się.
-Niedaleko naszej szkoły.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego- Przepraszam, że Cię w to wpakowałam.
-Lidka dla Ciebie wszystko.- Dominik wziął jedną ręką moją rękę i tak jechał aż do Ostrołęki.
-Na ulicy powstańców.- powiedziałam- Tam są te fajne domki jednorodzinne.
-Aaa, to już wiem gdzie to jest.- zaśmiał się Dominik i pojechał na tamtą ulicę.- Który dom?
-Czekaj, czekaj.- zaczęłam się rozglądać a Dominik zwolnił.- To tamten- wskazałam na zielony dom a Dominik zaparkował przed nim- Ej mam iść po jej ojca czy jak? To spoko człowiek więc może nie będzie lipy.
-To możesz się karnąć.- wysiadłam z samochodu i podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż ktoś mi otworzy.Zobaczyłam w oknie obok że zapaliło się światło więc odetchnęłam z ulgą. Tak jak myślałam otworzył mi ojciec Kingi.
-Ooo, Lidia. Co Ty tu robisz?- mężczyzna był zdziwiony moim widokiem.
-Bo Kinga była na urodzinach, prawda?- jej ojciec pokiwał głową- No więc za dużo wypiła i właśnie śpi na tylnym siedzeniu. Mógłby Pan ją stamtąd wziąć i do domu zaprowadzić?
-Lidio dziękuję Ci przede wszystkim, że się moją córką zaopiekowałaś.- Ojciec Kingi wyszedł z domu- Coraz więcej z nią problemów jest.- otworzyłam tylne drzwi a ojciec Kingi jakoś ją stamtąd wyciągnął i na rękach zaniósł do domu. Wsiadłam do samochodu i spojrzałam się na godzinę. Była równo 1.00. Dominik odjechał i pojechał w kierunku mojego domu.
-I jak podobał Ci się wieczór?- Dominik spojrzał się na mnie.
-Było wspaniale.- uśmiechnęłam się do niego- Lepiej być nie mogło. Naprawdę.
-Jaka Ty miła jesteś.- zaśmiał się Dominik i zaparkował przed moim domem- Kiedy znowu się zobaczymy?
-Może po świętach, ale zobaczymy jak się w domu będzie z mamą układać.- wzruszyłam lekko ramionami- Gdy tylko będę mogła się chociaż na parę godzin wyrwać to od razu dam Ci znać, ok?
-Będę czekał tylko na jakiś sygnał od Ciebie i od razu Cię gdzieś zabiorę.- powiedziałam Dominik a ja delikatnie się uśmiechnęłam.- A do tego czasu będę za Tobą tęsknił.- Dominik mnie przytulił.
-Ja za Tobą też.- powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka. Siedzieliśmy tam przed kilka dobrych minut. W końcu Dominik się odsunął więc i ja wróciłam na swoje miejsce.- Jak wrócisz do domu to napisz.
-Na pewno się odezwę.- powiedział Dominik a ja wysiadłam z samochodu i weszłam do domu. Zdjęłam buty i poszłam do swojego pokoju. Zdjęłam sukienkę i usiadłam na łóżku a do mojego pokoju weszła Ada.
-Dzięki mała, że się mnie posłuchałaś.- powiedziała siostra i usiadła obok- I jak tam z Dominikiem? Opowiadaj, bo już mi się znudziło patrzenie jak Miłosz śpi.
-Było fajnie chociaż nie zaczęło się najlepiej.- zaczęłam opowiadać wszystko siostrze dokładnie co się działo po kolei- No i posiedzieliśmy chwilę w samochodzie. I oto jestem.- wstałam i wyjęłam z szafy spodnie od dresu i założyłam je.
-Ten Dominik wydaje się fajny- Ada uśmiechnęła się od mnie i położyła się na moim łóżku- Byś mnie kiedyś z nim poznała.
-Aduś poznam Cię jak będzie tylko jakakolwiek okazja do tego.- uśmiechnęłam się do niej i założyłam koszulkę a na nią bluzę z Nike.- Obiecuję Ci to.
-Jak obiecujesz to na pewno tak będzie.- zaśmiała się siostra- A tak w ogóle to Ty chcesz z nim być?
 

 
Obudziłam się i na zegarku zobaczyłam że jest 14.42. Delikatnie się uśmiechnęłam i podniosłam z łóżka. Przeciągnęłam się i założyłam na siebie dresy i wyszłam z pokoju. Nie było nikogo słychać więc pewnie tamci jeszcze spali. Poszłam do kuchni, wzięłam butelkę z wodą i wróciłam do siebie. Wzięłam telefon i napisałam do Dominika, od razu odpisał. Pisała tak przez cały dzień, gdy w końcu Ada się z Miłoszem obudzili zjedliśmy coś. Później zabraliśmy się za sprzątanie domu i o 17 było już wszystko gotowe.
Idę się wykąpać!- zawołałam, żeby nikt mi łazienki nie zajął. Poszłam najpierw do pokoju i zadzwoniłam do Dominika.
Tak?- odebrał po kilku sygnałach.
Hej Dominik- powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie- Co dziś robisz?
Do Planety?- odpowiedział chłopak- A Ty?
No ja właśnie mogę się dziś z domu wyrwać- powiedziałam zadowolona- Tylko, że brak transportu.
Będę u Ciebie o 21.- powiedział chłopak- Tylko liczę na jakąś kawę.
Załatwione.- zaśmiałam się- To co do później? Bo muszę iść się wykąpać i ogółem ogarnąć.
Będę punktualnie.- Dominik się rozłączył a ja poszłam się wykąpać. Z łazienki wyszłam po godzinie. Poczułam się lepiej, było mi to potrzebne. Poszłam do siebie i ustałam przed szafą. Wybór padł na jedną z moich ulubionych sukienek. Położyłam ją na łóżku i usiadłam przed lustrem. Wyjęłam swoje wszystkie kosmetyki i zaczęłam powoli ale starannie robić makijaż. Kolejna godzina z głowy. Zaśmiałam się cicho i dalej się malowałam. O 20 byłam już gotowa. Wyszłam z pokoju i poszłam do Ady do pokoju.
Ej Ada masz jakieś buty pożyczyć?- spojrzałam się na nią. Dziewczyna leżała na łóżku.
Te cieliste przy szafie niedaleko drzwi stoją.- powiedziała siostra a ja od razu szybko poszłam ich poszukać. Od razu je znalazłam, założyłam buty i przejrzałam się w lustrze. Ślicznie.- Lidka!- wróciłam od razu do pokoju siostry- Z kim jedziesz na jakąś imprezę?
Z tym Dominikiem.- powiedziałam i uśmiechnęłam się porozumiewawczo do siostry która pokiwała głową- Wrócę przed czwartą, ok?
Postaraj się być jak najwcześniej.- powiedziała siostra- Pamiętaj że po mamę o 9 wyjeżdżamy.
Dobrze Ada, będę wcześniej.- uśmiechnęłam się do niej i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie jeszcze popsikać perfumami i wszystko było już na perfect. Posiedziałam jeszcze te kilkanaście minut w pokoju.
Liduś jakiś samochód zajechał!- zawołał Miłosz a ja założyłam płaszcz i wyszłam z domu po czym wsiadłam do samochodu.
Pięknie wyglądasz.- powiedział Dominik i pocałował mnie w policzek.
Dziękuję.- zaśmiałam się i zapięłam pasy. Dominik odjechał sprzed mojego domu- Pojedziemy najpierw na urodziny jednego mojego kumpla i później zmyjemy się do Planety. Ok?
Jakiego kumpla?- spojrzałam się zdziwiona na chłopaka- Nic wcześniej o tym nie mówiłeś ani nie pisałeś...
On jest z naszej szkoły.- zaczął tłumaczyć Dominik- Tam wiesz ma być Olek, Alan i jeszcze parę osób z Twojej klasy. Wpadniemy na jakąś godzinkę, dobrze? Chyba że nie chcesz to lecimy prosto do planety.
No niech Ci już będzie.- uśmiechnęłam się do niego- W sumie to czemu by nie, może być ciekawie.
Jak Ci się spodoba to zostaniemy i na dłużej, dokąd będziesz chciała.- powiedział chłopak a ja szeroko się uśmiechnęłam. Po kilkunastu minutach byliśmy już pod jakimś domem. Już nawet w samochodzie słyszeliśmy głośną muzykę która dobiegała z domu. Wysiedliśmy z samochodu a Dominik wziął z tylnego siedzenia butelkę litrową Finlandii.- Od razu mówię Ci że to jest projekt x. Chłopak ma całą chatę wolną więc będzie się działo.
Ubóstwiam takie imprezy.- zaśmiałam się i weszliśmy do środka.
Dominik!- po chwili podszedł do nas jakiś chłopak- Już myślałem, że nie przyjedziesz. A to kto? Mateusz jestem chyba, że ktoś woli to Poziom"- powiedział chłopak i mnie przytulił.
Em... Lidka- powiedziałam i delikatnie poklepałam chłopaka po plecach- W ogóle to zdrowia kurwa!
I już Cię lubię!- zaśmiał się Mateusz.- Ogółem to czujcie się jak u siebie.- zaśmiał się- Znajdziecie tutaj wszystko czego dusza zapragnie. Wóda, piwo, dobre palenie.
Liiiduśśś!- podbiegła do mnie Kinga i uwiesiła mi się na szyi- Choo coś zajaramy!
Kinga.- zwalczyłam w sobie chęć zapalenia czegoś i spojrzałam się na nią- Nie jaram już niczego.
Nie jaram, nie jaram.- powiedziała złośliwie Kinga- Aniczka też nie. Was pojebało.- widać było po Kindze, że jest już nieźle wypita więc nie traktowałam jej słów za poważnie- Idę znaleźć lepsze towarzystwo.
Paa.- powiedziałam i rozejrzałam się ale nigdzie Dominika ani tego całego Mateusza nie było. Fajnie zostawił mnie.. Westchnęłam i ruszyłam w głąb domu. Już niektórzy ludzie byli nieźle skuci, wypici a ja? Nie chcę źle wypaść przed Dominikiem, abstynentka jedna!
Lidka!- podbiegł do mnie Alan i mocno mnie przytulił- Chodź do nas.- pociągnął mnie w stronę skąd najgłośniej dobiegała muzyka. W oddali zobaczyłam Marcela, Olka i Tobiasza.- Zapalisz z nami?- Alan skinął na Tobiasza który palił dżointa.
Chłopaki, szlugi oczywiście ale żadne palenie w grę nie wchodzi.- powiedziałam a chłopacy zaczęli się śmiać.
Dobra ja pójdę z Tobą zapalić.- powiedział Olek i wyszliśmy przez drzwi tarasowe do wielkiego ogrodu. Olek wyciągną szlugi i poczęstował mnie jednym. Wzięłam od niego też zapalniczkę i odpaliłam szluga. Od razu mocno się zaciągnęłam.- Z kim przyjechałaś?
Z Dominikiem.- wzruszyłam ramionami- Tylko gdzieś znikł z tym całym Mateuszem. Kinga stwierdziła że nudziara się ze mnie zrobiłam bo już nie jaram.- westchnęłam i usiadłam na huśtawce która była niedaleko wejścia.
Kinga taka jest.- powiedział Olek- Jest tu od godzina a nieźle się wstawiła.- Olek pokręcił głową z uśmiechem- Od razu mówię, że nie paliłem z chłopakami. Muszę za kierowcę robić..
Współczuję.- zaśmiałam się- Ale podobno Poziom zajebiste palenie załatwił.
Weź mnie nie dobijaj.- westchnęłam i zaciągnęłam się- Kurwa, kurwa, kurwa nie jaram!
Dobrze Lidka.- Olek się do mnie uśmiechnął. Dopaliliśmy szlugi w milczeniu i weszliśmy do środka. Podeszliśmy do chłopaków a do nas podszedł Poziom.
Lidka Dominik Cię szuka.- powiedział Poziom i wskazał na kuchnię a ja od razu tam poszłam. Dominik stał z jakąś dziewczyną która się do niego po chwili przytuliła i z tego co się zapowiadało miała wielką ochotę go pocałować. Pokiwałam głową i westchnęłam. Dominik to usłyszał i momentalnie się na mnie spojrzał. Pokręciłam głową i szybkim krokiem wyszłam z domu i wyszłam ulicą w lewą stronę
Lidka!- Dominik wybiegł za mną ale ja nie miałam zamiaru się zatrzymać lecz chłopak po chwili mnie dogonił- To nie tak jak myślisz! Do jest była Pozioma! Nie dawała mu spokoju, chciałem ją jakoś namówić żeby wróciła do domu. Lidka wiesz, że mi na Tobie zależy. Liduś..
Liduś, Liduś. Wiesz jak się wtedy poczułam?- spojrzałam się na chłopaka wkurzona- Jak idiotka. Jak totalna kretynka która znowu została oszukana.
Przepraszam.- powiedział Dominik i spuścił głowę. Widziałam, że to było szczere. Westchnęłam i przytuliłam się do niego.
 

 
Przepraszam Kiki ale nie, koniec z tym.- powiedziałam a dziewczyna odeszła zdenerwowana na mnie- Idę się przejść!- zawołałam do Olka i wyszłam z klubu. Na zewnątrz też było słychać głośną muzykę ale to nic. Usiadłam na jednej z ławek niedaleko klubu i odetchnęłam głęboko. Obiecaliśmy sobie w trójkę z siostrą i Miłoszem że już więcej nie tkniemy niczego z tego no może od czasu do czasu jeden skręt ale to w sytuacjach wyjątkowych. Za dużo kasy wszyscy na to przepuszczaliśmy i trzeba z tym w końcu jakoś skończyć. Nawet nie wiedziałam gdzie tu można jakieś szlugi kupić. Było mi strasznie zimno bo byłam w samej sukience a płaszcz w końcu zostawiłam w samochodzie. Wyjęłam telefon, była godzina 00:45. No świetnie przydałby się tutaj teraz ktoś znajomy. Rozejrzałam się i w oddali zobaczyłam znajome mi dwie postacie. Wstałam i ruszyłam w ich kierunku.- Cześć Sebastian i Dominik!- podeszłam do nich.
O Lidka siema, co Ty robisz na dworze w taką pogodę?- spojrzał się na mnie Dominik a ja wzruszyłam ramionami- Nie jest Ci zimno?
Dużo się w klubie działo i musiałam iść się przewietrzyć. Jest jak chuj ale przeżyję.- powiedziałam.
Przepraszam was ale ja muszę wbić do klubu na jakiś czas.- powiedział Seba i odszedł od nas.
Chodź wsiadamy do samochodu!- Dominik złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę swojego samochodu. Gdy już wsiedliśmy Dominik odpalił samochód i włączył ogrzewanie a także oddał mi swoją bluzę. Od razu ją założyłam i zasunęłam się.- Cieplej?
No już tak z deczka to tak.- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Przejedziemy się po okolicy, ok?- chłopak spojrzał się na mnie a ja skinęłam głową i odjechaliśmy sprzed klubu.- Ogółem to mieszkam nie daleko to jak chcesz to możemy jechać do mnie a potem Cię odwiozę do klubu.
Jeśli mnie wysłuchasz to możemy.- zgodziłam się na propozycję chłopaka.- Oj nasłuchasz się.
Takiej fajnej dziewczyny to można słuchać przez całą wieczność.- odparł Dominik i zaśmiał się. Po kilku minutach zajechaliśmy pod jakiś dom. Dominik zgasił silnik i wysiedliśmy z samochodu. Weszliśmy do domu, zdjęłam szpilki i Dominik zaprowadził mnie do swojego pokoju.- Usiądź sobie a ja pójdę zrobić coś ciepłego do picia.- Dominik wyszedł z pokoju a ja usiadłam na wielkim fotelu który stał przed komputerem. Trzeba było przyznać że chłopak miał masę sprzętów. Dominika poznałam po paru dniach już spędzonych w szkole. To chyba Alan nas ze sobą poznał. Bardzo lubiłam chłopaka i musiałam przyznać że jest on w moim typie. Zero papierosów, alkohol tylko przy jakiejś okazji. Mogłam się normalnie od niego uczyć.- Mamy po herbacie.- Dominik wszedł do pokoju z dwoma kubkami gorącej herbaty i postawił je na biurku. Usiadł na fotelu obok i spojrzał się na mnie- A więc o czym chciałaś pogadać?
A więc brałeś kiedyś coś? Paliłeś skręty czy coś z tych rzeczy?- spojrzałam się na chłopaka który pokręcił głową- Ja niestety z siostrą tak i to już tak od roku co jakiś czas skręt, fifka różnego rodzaju bomby i w ogóle. Nie wiem co my w tym widziałyśmy a jednak nas do tego ciągnęło. Dawało nam to złudne poczucie szczęścia chyba. A teraz właśnie obie chcemy z tym skończyć i jeszcze chłopak siostry nam pomaga to mamy nadzieję że się uda.
I bardzo dobrze robicie bo to jest najgorsze gówno jakie tylko może być.- powiedział Dominik- To jak siostrę wspiera jej chłopak to ja będę Ciebie wspierał.- Dominik mnie przytulił a ja od razu poczułam się lepiej.
Dzięki Dominik.- uśmiechnęłam się do niego- Dobry przyjaciel z Ciebie jest.
Przyjaciel.- powtórzył Dominik ale bez większego zachwytu.
Coś nie tak powiedziałam?- spojrzałam się na niego.
Bo ja nie chcę być tylko Twoim przyjacielem.- powiedział Dominik ze spuszczoną głową.- Bo, no, bo Ty, no wiesz no podobasz mi się i to bardzo.
Nie żartujesz sobie ze mnie?- spojrzałam się na chłopaka a on pokręcił ze mną- O jej! Nie spodziewałam się tego ani trochę... Dominik.. Też mi się podobasz, ale mało się znamy.
Ale szansa jest na potem?- chłopak spojrzał się na mnie a ja pokiwałam głową- To już daje mi pocieszenie.
Jak się lepiej poznamy to nigdy nic nie wiadomo.- uśmiechnęła się do niego. Spojrzałam się na zegar była dopiero 1.13.- Tak o drugiej pojedziemy, ok?
Oczywiście.- uśmiechnął się do mnie. Do godziny drugiej cały czas o czymś gadaliśmy, nawet na chwilę nie zabrakło tematu. Po drugiej parę minut zebraliśmy się i poszliśmy do samochodu. Pod klubem już staliśmy po 10 minutach- To odezwij się do mnie jak wrócisz do domu?
Nie ma sprawy.- uśmiechnęłam się do niego i zdjęłam jego bluzę- Dziękuję- oddałam mu ją- Do zobaczenia.- wysiadłam z samochodu i podeszłam do samochodu Ady. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do siostry.
Już.- powiedziała Ada gdy odebrała i się rozłączyła.- po chwili wyszła z klubu prowadząc Miłosza i podeszła z nim do mnie- Tak to jest jak się długo nie pije.- westchnęła i wpakowała Miłosza na tylne siedzenie. Usiadła za kierownicą a ja obok niej- Jak się bawiłaś?
Oj działo się.- zaśmiałam się i odjechałyśmy sprzed klubu i przez całą drogę do domu opowiedziałam jej o wszystkim co się wydarzyło- I to by było na tyle.
Zajeżdżamy na kebaby?- powiedziała Ada a ja pokiwałam głową i zajechałyśmy na stację gdzie były jedne z najlepszych kebabów- Średni z mieszanym tak?
Yhym- pokiwałam głową a Ada wysiadła z samochodu i weszła do budynku. Po 10 wyszła z niego i wsiadła do samochodu. Podała mi kebaba i dwie puszki Reds'a żurawinowego- Kocham Cię.
Ja wiem, mamy tylko siebie.- powiedziała z westchnięciem i zabrałyśmy się do jedzenia. Gdy zjadłyśmy pojechałyśmy do domu. Zaprowadziłyśmy Miłosza do ich pokoju a same usiadłyśmy w salonie.- Mama jutro już tu będzie.
Właśnie, a my nic nie ruszyłyśmy.- powiedziałam rozglądając się.
Mam propozycję.- Ada spojrzała się na mnie- Jeśli teraz to ogarniemy, nie?- pokiwałam głową- to i dziś Cię wypuszczę na jakąś imprezę.
A więc zaraz wszystko przyniosę- zadowolona pobiegłam po wszystkie rzeczy jakie miałyśmy i z Adą przystroiłyśmy każdy pokój żeby wygląda świątecznie. Po dwóch godzinach wszystko było gotowe- Piąta rano, kładziemy się.
Branoc.- Ada weszła do swojego pokoju. Poszłam do siebie i zdążyłam zdjąć sukienkę i od razu położyłam się na łóżko i zasnęłam.
  • awatar Witaj W Piekle !: Jeju kocham ciekawe czy jej sie uda z tym skończyć i z Dominikiem :D ;* pisz dalej ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Gdy wyszłam ze szkoły właśnie podjechała pod nią moja siostra. Od razu wsiadłam na tylne siedzenie i uśmiechnęłam się do nich.
To na zakupy.- powiedziała Ada i odjechała sprzed szkoły. Pojechaliśmy do największej galerii w okolicy, jechaliśmy tam ponad pół godziny.
Ja ogarnę jedzenie- powiedział Miłosz.
To my zajmiemy się ozdobami i prezentami.- odpowiedziałam i wjechaliśmy na podziemny parking.- To jak ktoś skończy to zdzwonimy się.
Spoko.- powiedział Miłosz i wysiedliśmy z samochodu. W galerii spędziliśmy coś około dwóch godzin. Z Adą kupiłyśmy wszystkie ozdoby do domu i na choinkę której jeszcze nie mieliśmy. Kupiłam też wszystkim po jakimś prezencie tak jak i moja siostra i obie szłyśmy do samochodu. Ada w między czasie zadzwoniła do Miłosza.
Zaraz i Miłosz będzie.- odparła Ada i włożyłyśmy wszystkie nasze zakupy do bagażnika. Wsiadłyśmy do samochodu i czekałyśmy na Miłosza. Po chwili i on dotarł do nas.- Ej! Mamy wszystko oprócz choinki ludzie!
To najwyżej odwieźcie mnie do domu a wy pojedziecie poszukać choinki. A i Ada podrzucisz mnie do Planety?- zawsze stawiałam siostrę przed wyborem w ostatniej chwili.
Ale że dziś?- westchnęła Ada i wyjechała z parkingu- Oj Lidka nie mogłaś mi wcześniej powiedzieć? Miłosz? To może i my się na tą imprezę wybierzemy?
Jak chcesz Ada to możemy się przejechać w sumie to nie mam nic przeciwko. Dawno nigdzie nie wychodziłem.- stwierdził Miłosz co mnie ucieszyło- O której chcesz jechać Lidka?
Tak można by przed 21 wyjechać już.- powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
Dobra mała, masz szczęście.- powiedziała Ada. Gdy już byłam w domu poszłam najpierw rozpakować wszystkie nasze zakupy. Po paru minutach skończyłam i poszłam do pokoju. Była dopiero 14.07 więc miałam jeszcze sporo czasu żeby się ogarnąć.
***
Siedziałam już wyszykowana i czekałam aż Ada skończy się w łazience szykować.
Ada!- zwołał Miłosz już trochę zniecierpliwiony. Uśmiechnęłam się do niego pocieszająco i stukając obcasami o podłogę poszłam po swój płaszcz do pokoju- Piękna! Lidka jedziemy!
Lecę!- szybko wróciłam z pokoju i poszliśmy do samochodu. Tym razem kierował Miłosz chociaż wiedziałam że potem Ada będzie kierować. Po pół godzinnej jeździe byliśmy w końcu na miejscu.- To o której się spotykamy?
Tak o 2.30 przy babskich łazienkach.- powiedziała Ada a ja wysiadłam z samochodu i wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Kingi.
Heeej!- odebrała dziewczyna- Czekam w łazienkach! Chodź szybko to łyka zostawię dla Ciebie!
Biegnę.- powiedziałam z szerokim uśmiechem i telefon włożyłam w stanik. Weszłam do klubu i przeszłam obok ochroniarzy i jeden puścił do mnie oko. Poszłam szybko dalej i od razu skierowałam się w stronę łazienek. Weszłam do nich i od razu Kinga się do mnie przytuliła- Co maasz?
Choo!- wciągnęła mnie do jednej z kabin i wyciągnęła butelkę cytrynowej barmańskiej.- Tylko to starzy mieli ale co tam- I wypiła kilka łyków po czym mi podała butelkę. Wzruszyłam ramionami i wypiłam kilka łyków i popiłam napojem który Kinga kupiła. Po paru minutach dopiłyśmy butelkę i zadowolone wyszłyśmy z kabiny.- Kocham Cię!
Hah! Ja Ciebie teeeż.- przytuliłam ją i poszłyśmy na salę dance. Potańczyłyśmy przez parę piosenek i poszłyśmy na palarnię- Kurwa jakaś pojara by się przydała.
Albo coś mocniejszego.- Kinga poruszała śmiesznie brwiami a ja pokiwałam głową z szerokim uśmiechem. Rozejrzałam się i podeszłam do jakiejś grupki chłopaków.
Cześć jestem Lidka.- uśmiechnęłam się do nich.- Mielibyście jakiegoś szluga, pojare albo coś lepszego?
Trzymaj.- chłopak dał mi szluga którego palił.- Marcin. To Mateusz a to Konrad.- przedstawił mi wszystkich a ja szeroko się uśmiechnęłam.
Dzięki za pojarę.- zaciągnęłam się- Ratujecie mnie.
Nie ma sprawy- zaśmiał się bodajże Mateusz. Dopaliłam szluga i pożegnałam się z chłopakami. Wyszłam z palarni i rozejrzałam się za Kingą lecz nigdzie jej nie widziałam. Poczułam wibrację i pobiegłam szybko do łazienki po czym wyjęłam telefon i odebrałam.
Tag?- zapytałam się.
Lidka jesteś już w Planecie?- zapytał się Olek.
Taaak! A Ty?- uśmiechnęłam się mimowolnie.
Stoję przed wejściem. To weź idź do baru i zaraz przyjdziemy do Ciebie z chłopakami, oki?- zamyśliłam się na chwilę.
No może, może.- I się rozłączyłam. Poszłam na chwilę do toalety a potem ustałam przed lustrem. Jest okey. Wyszłam z łazienek i powoli zaczęłam przepychać się w stronę baru.
Zatańczymy?- drogę zastąpił mi poznany wcześniej Marcin.
Może potem, muszę iść do znajomych. Później.- ominęłam go i doszłam wreszcie do baru gdzie już stali Olek z Alanem i Tobiaszem.- Heeej wam!
Już Lidkuś się dorwał do czegoś mocniejszego.- zaśmiał się Alan a ja tylko wzruszyłam ramionami.- Ej robimy zakład?
Jaki?- zaciekawił się Olek.
Kto wyrwie pierwszy kogoś? Ja czy Lidka?- Alan spojrzał się na mnie a ja szeroko się uśmiechnęłam.- To jak?
Wchodzę.- uśmiechnęłam się- I wyciągamy numer i przychodzimy tu do chłopaków.
Dobra to star.- Alan odwrócił się i wszedł w tłum ludzi. Odwróciłam się i zaczęłam przepychać się przez ludzi aż w końcu zobaczyłam Marcina i podeszłam do niego.
To jak?- spojrzałam się na niego a on pokiwał głową i zaczęliśmy ze sobą tańczyć. W między czasie zwróciłam uwagę czy chłopacy mnie widzę a Tobiasz pokiwał głową. Przybliżyłam się do chłopak- Ej, dasz mi swój numer? To może się jeszcze potem spotkamy na osobności?
Pewnie.- widziałam błysk w oczach chłopaka. Wyjęłam telefon i zapisałam numer chłopaka i podpisałam go.
Muszę już iść!- szybko odwróciłam się i podbiegłam do chłopaków- Mam, mam!- śmiałam się i pokazałam im numer chłopak.- Wygrałam!
Racja.- Olek pokiwał głową i po jakichś kilku minutach dołączył do nas Alan.
Przegrałem?- spojrzał się na mnie a ja pokiwałam głową.
Dobra o tym potem a teraz idziemy tańczyć Liduś.- zaśmiał się Olek i pociągnął mnie w stronę sceny na sali dance. Przetańczyliśmy tak dobre dwie godziny i już działanie alkoholu na mnie znacznie zmniejszyło się. Od razu lepiej się poczułam.
Ej!- podbiegła do mnie Kinga i odciągnęła mnie na bok- Potrzebuję czegoś w chuj mocnego.- Kinga spojrzała się na mnie a ja spojrzałam na Olka a później na Kingę- Liii?
Sorry Kinga ale wiesz jak jest.. Miałam już nic mocniejszego nie ruszać. Może jednego blanta co jakiś czas ale nic więcej.- powiedziałam a Kinga już się wkurzyła.
Lidka no weź! Potrzebuję tego do dobrej zabawy!- Kinga była wyraźnie już nie w humorze a ja byłam rozdarta bo nie wiedziałam co mam zrobić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Był piątek godzina 5: 00 na zegarku a ja nie mogłam spać. Do szkoły pozostały mi trzy godzina. Nie chciałam jeszcze wstawać bo miałam nadzieję że uda mi się jeszcze zasnąć. Dziś po szkole czekają mnie zakupy z Adą i Miłoszem. Oni świetnie do siebie pasowali chociaż na pierwszy rzut oka byli zupełnie inni. Ada z bardzo jasnymi blond farbowanymi włosami, kolczykiem w wardze i czasami za mocnym makijażem o figurze której każdy jej zazdrościł a to dzięki szkole baletowej do której nadal uczęszczała. Miłosz ciemny blondyn z dłuższymi włosami i grzywką zawsze na bok albo do góry który był zajebiaszczo przystojny. Zawsze ubierał się w luźne rzeczy, był bardzo wysportowany i strasznie przystojny. Miłosz był tylko rok starszy od Ady i miał 21 lat. Przez te cztery lata zdążyłam zacząć traktować Miłosza jakby już należał do naszej rodziny i w sumie w głębi duszy chciałam żeby Ada z Miłoszem już na zawsze byli razem. Oby nic im w tym nie przeszkodziło. Trzymałam kciuki żeby wszystko było good. Przewróciłam się na plecy i patrzyłam się w ciemność przed sobą. Nagle mój telefon za wibrował a ja odczytałam sms'a od Ady. "Śpisz?" Odpisałam jej że nie i po chwili dostałam odpowiedź "Chodź do salonu, mam gorącą czekoladę. ; )" Od razu się podniosłam i po cichu wyszłam z pokoju i poszłam prosto do salonu. Ada siedziała przy zapalonej lampie i z laptopem na kolanach. Usiadłam obok niej i spojrzałam się na nią.
Mała..-Ada przełknęła ślinę- Patrz jakie strony Miłosz przeglądał.- Ada pokazała mi strony z pierścionkami zaręczynowymi.- On chce mi się oświadczyć?
Mnie się pytasz?- byłam równie zaskoczona co siostra- I co Ty na to jak Ci się oświadczy?
Ja?- siostra spojrzała się na mnie przerażona- Kocham go, Kocham całym sercem. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.. Już na samym początku jak miałam 16 lat i jak go poznałam to myślałam że jest on tym jedynym a teraz gdy on możliwe że planuje oświadczyny.. Liduś zgodziłabym się, tak bym się zgodziła.- Ada pokiwała głową i podała mi kubek z gorącą czekoladą.
Siostro wszystko dyktuje serce, zawsze serce podejmie najważniejsze decyzje w Twoim życiu.- powiedziałam i wzięłam od niej kubek- Ale czaisz to? Przed chwilą w łóżku jak leżałam to właśnie myślałam nad Twoją przyszłością i Miłosza i wyobrażałam sobie wasz ślub.
To żeś nie miała kiedy myśleć.- powiedziała Ada- Eh.. Może poprosimy mamę żeby już nie wracała do Kanady?
Myślisz że to realne? Bo ja nie.- powiedziałam i wzięłam łyk gorącej czekolady- Jak inaczej nas utrzyma? W Polsce nie znajdzie takiej dobrej pracy, w ogóle tu jest trudno o jakąkolwiek pracę. Może kiedyś rzeczywiście tu wróci ale nie myślę żeby to było teraz.
***
Mordki!- obudził nas Miłosz. Spałyśmy na kanapie z Adą przytulone do siebie- Lidia jest 7:30 chcesz się spóźnić?
O fuck!- pobiegłam szybko do łazienki i po paru minutach do pokoju. Szybko się ubrałam i jakoś ogarnęłam do szkoły. Założyłam na siebie czarne rajstopy, czarną skórzaną rozkloszowaną spódniczkę i w nią wpuściłam białą bokserkę.- Ej Ada zanieś jedzenie do samochodu! Bo się nie wyrobię!- zawołałam i zaczęłam w pokoju szukać czarnych szpilek. Po paru minutach w końcu je znalazłam i byłam gotowa. Do torby wrzuciłam telefon i parę rzeczy i wybiegłam z pokoju.
Ada już w samochodzie czeka.- powiedział Miłosz. Uśmiechnęłam się do niego i pobiegłam do samochodu. Wsiadłam do samochodu a Ada się zaśmiałam.
Masz tempo.- powiedziała siostra i odjechałyśmy sprzed domu- Wzięłam sałatkę i krokiety.
Uff, dzięki.- zapięłam pasy i oparłam się o fotel. Po paru minutach byłyśmy na miejscu. Wybrałam numer do Aniki i zadzwoniłam.
Tak?- odebrała po chwili.
Ej, Nikuś wyjdziesz przed szkołę i pomożesz mi zanieść rzeczy do kuchni?- poprosiłam dziewczynę.
Biegnę.- Anika się rozłączyła a ja wysiadłam z samochodu. Po chwili zobaczyłam jak dziewczyna idzie w moim kierunku. Wyjęłam z tylnego siedzenia miskę z sałatkę- Hej- Nika pocałowała mnie w policzek- Już pomagam.- wzięła ode mnie sałatkę. A ja wyjęłam miskę z krokietami. Weszłyśmy do szkoły i poszłyśmy prosto do kuchni- Zniewalająco wyglądasz.- uśmiechnęła się do mnie Anika.
Dzięki Mycho.- zaśmiałam się i weszłyśmy do kuchni gdzie już była Kinga, Marcel, Tobiasz, Alan i Olek, każdy już coś podgrzewał albo pomagał przy czymś.
Cześć piękna.- zawołała do mnie Kinga a ja roześmiałam się. Po pół godzinie przygotowań wszystko już było rozstawione w klasie i zaczęliśmy się opłatkiem dzielić.
***
O jeny mój brzuch!- zaśmiał się Marcel który siedział obok mnie.
Było tyle wpierdalać?- zaśmiał się Alan i dostał w ramię od Marcela- Sam zjadłem więcej niż Ty.
Jakbyś się dorwał jak dziecko do nowej zabawki.- powiedziała Kinga a Alan udał obrażonego.- Wiem jestem pojebana jak trzy buty.
Już Cię lubię- zaśmiał się Alan- Ej Olek jesteś samochodem?
No jestem a co?- Olek spojrzał się na Alana- Byś do domu chciał pewnie wrócić co?
Jak Ty mnie dobrze znasz.- uśmiechnął się Alan- To jak?
No dobra, niech Ci będzie.- Olek pokiwał głową. Po godzinie wszyscy zaczęliśmy sprzątać wszystko. Pozbierałam wszystkie szklanki i zaniosłam do kuchni i ustałam przy szafce obok Marcela.
Widzimy się dziś w Planecie?- chłopak spojrzał się na mnie.
Może będę, jeszcze nie wiem.- wzruszyłam ramionami- Będziesz z Kasią?
No raczej, jak zawsze.- odparł a ja pokiwałam głową- A co?
A co zapytać się nie mogę?- spojrzałam się na chłopaka i wyszłam z kuchni.
Ej zdjęcie klasowe!- z klasy wyszła Anika i zaczęła wszystkich wołać.- Musimy mieć jakieś z Lidzią!- zaśmiałam się i weszłam do klasy i ustałam przed chłopakami.
Wyszczerzyć się.- powiedział jakiś chłopak którego nie znałam. Wszyscy się uśmiechnęli a chłopak porobił nam kilka zdjęć. Po kilku minutach wyszłam z klasy i wyjęłam telefon po czym wybrałam numer Ady.
O Siema.- odebrała Ada- Za pięć min jestem- i już się rozłączyła. Uśmiechnęłam się delikatnie i poszłam się pożegnać z klasą. Pożegnałam się z dziewczynami a później z chłopakami.
Widzimy się w Planecie?- Olek spojrzał się na mnie- Tak?
Aż tak bardzo Ci zależy żebym tam była?- zapytałam zdziwiona. Bardzo lubiłam Olka ale nie sądziłam że coś by z tego mogło być.
Bardzo.- uśmiechnął się szeroko do mnie- To jak?
Postaram się.- uśmiechnęłam się delikatnie i wyszłam z klasy.
 

 
Siedzieliśmy tak kilkanaście minut aż w końcu Olek się jakoś powoli uspokoił. Pierwszy raz widziałam jakiegoś chłopaka w takim stanie, inni moi znajomi nie pozwolili by żeby przy kimkolwiek się rozpłakać. Olek był wrażliwy z tego co zdążyłam zauważyć przez te dwa miesiące. Ale chyba za to go tak lubiłam bo potrafił mnie w każdej sytuacji zrozumieć.
Więc..- powiedział szeptem- Mój ojciec próbował, próbował się zabić.- wykrztusił w końcu Olek- Na oczach mojego brata rzucił się pod samochód.
Musisz być silny Olek. Teraz musisz pomóc bratu.- powiedziałam a chłopak pokiwał głową- Nie możesz się załamywać.
Masz rację.- Olek pokiwał głową i rękawem bluzy wytarł oczy.- A tak w ogóle po co dzwoniłaś?
A bo Tobiasz po mnie dzwonił że czeka na Ciebie.- powiedziałam a Olek od razu złapał się za głowę.
Pojedziesz ze mną? Muszę z nim tylko do znajomego po coś pojechać. Obiecuję że zaraz potem Cię odwiozę.- Olek spojrzał się na mnie a ja nie miałam siły mu odmówić i pokiwałam głową. Odjechaliśmy sprzed mojego domu i przez całą drogę do Tobiasza nie odezwaliśmy się do siebie słowem. Zajechaliśmy pod jakiś dom i Olek zatrąbił. Tobiasz wyszedł z domu i podszedł do drzwi kierowcy. Olek opuścił szybę.
Stary pojebało Cię?- powiedział wkurwiony Tobiasz.- Jakoś dotarłem do Miksa.
Tata chciał się zabić.- powiedział Olek.
Stary było chociaż napisać..-Tobiasz od razu zmienił głos- Współczuję Ci, całej Twojej rodzinie.
Spoko, zgoda?- Olek spojrzał się na Tobiasza a ten pokiwał głową.
Pewnie a teraz wracaj na chatę.- chłopcy się pożegnali i ruszyliśmy w drogę powrotną. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
Dzięki.- powiedział Olek.- Naprawdę Ci dziękuję.
Od czego ma się przyjaciół w końcu.- uśmiechnęłam się do niego. Przytuliliśmy się na pożegnanie i wysiadłam z samochodu po czym weszłam do domu. Zdjęłam buty i poszłam szybko do pokoju, zdjęłam bluzę i położyłam się.
***
Po zadzwonieniu budzika szybko pobiegłam do łazienki. Po chwili wróciłam do pokoju i od razu się przebrałam. Zrobiłam makijaż a później ułożyłam włosy. Spakowałam torbę i założyłam bluzę. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni.
Siema.- powiedział Miłosz- Dziś ja Cię odwiozę bo Ada chciała dłużej pospać.
Oki.- wypiłam szklankę soku i poszłam założyć buty.- Miłosz!
Idę.- chłopak po chwili przyszedł i wyszliśmy z domu po czym wsiedliśmy do samochodu.- Gdzie wczoraj byłaś?
Kolega potrzebował pomocy.- odparłam krótko a Miłosz pokiwał głową- Jak Ci się u nas podoba?
A jest zajebiaszczo!- zaśmiał się chłopak- Bardzo mnie to cieszy że mogę z wami święta spędzić.
Też się z tego powodu strasznie cieszymy.- zajechaliśmy pod moją szkołę- To do potem. Pa.
Papa.- odparł Miłosz a ja wysiadłam z samochodu i weszłam do szkoły.
Liii! - podbiegłam do mnie moja koleżanka z klasy Kinga.- Hej.- przytuliła się do mnie.
Siema.- przytuliłam ją- Co tam?
A spoko a tam?- poszłyśmy usiąść na ławce.
A też. Pamiętaj że w piątek mamy wigilię klasową.- przypomniała mi Kinga.
Aaaa, okey. To każdy po czym chce przynosi?- spojrzałam się na Kingę.
Zgadza się, każdy jakąś tam potrawę przynosi czy co tam chce żeby wiesz tak zajebiście było.- powiedziała Kinga a ja zmieniłam buty.
No spoko, przyniosę na pewno coś.- uśmiechnęłam się i odniosłam buty do szatni- Na dziewiątą mamy?- Spojrzałam się na Kingę która pokiwała głową- Idziemy na hale?
A może najpierw pójdziemy na szluga?- Kinga się do mnie uśmiechnęła a ja od razu pokiwałam głową. Poszłyśmy na tz. zakręt. Odpaliłyśmy szlugi a ja oparłam się o murek.- Jak mi się nic nie chce.
A weź jest strasznie chujowo. Ale już tylko w sumie trzy dni i ponad dwa tygodnie wolnego.- powiedziałam i zaciągnęłam się- Więc nie ma w sumie na co narzekać.
No niby racja ale i tak mi się nic nie chce i chuj.- zaśmiałyśmy się obie- Ej w piątek ruszasz gdzieś?
No pewnie że lecę!- uśmiechnęłam się- Bo potem to już raczej w domu będę siedzieć.
A to czemu?- zaciekawiła się Kinga.
Mama przylatuje i chcę z nią po prostu trochę czasu spędzić.- powiedziałam wzruszając ramionami- A Ty gdzieś ruszasz?
Do Planety pewnie się karne.- powiedziała Kinga i rozejrzała się- Ooo, Anika!
Siema Mysze.- podeszłą do nas blondynka i przytuliła się z Kinga a później ze mną- Co tam palaczki?
No coś Ty jakie tam z nas palaczki.- zaśmiałam się i dopaliłam szluga i z dziewczynami poszłam do szkoły.
 

 
Witam.- Ada podeszła do mojej wychowawczyni- Jestem siostrą Lidii i przyszłam usprawiedliwić wszystkie jej nieobecności.
A czemu jej matka tego nie zrobi?- dopytywała się nauczycielka.
Naszej mamy nie ma tymczasowo w kraju i ja opiekuję się siostrą.- powiedziała Ada- Chce pani dowód zobaczyć że jestem pełnoletnia?
Poproszę.- powiedziała nauczycielka a Ada wyjęła z portfela dowód i podała go jej.
A prawo jazdy też?- powiedziała Ada czym wkurzyła nauczycielką.
Dobrze, usprawiedliwię jej wszystko.- powiedziała nauczycielka a Ada podeszła do mnie.
Przyjadę po szkole a jakby co to sms'a wyślij. Spadam do szkoły.- poczochrała mi włosy i poszła sobie a ja poszłam na lekcję. Oczywiście na polskim musiałam wyrecytować jakiś durny wiersz. Dostałam w końcu 4 i wróciłam do ławki gdzie siedziałam razem z Olkiem. Chłopak przez te dwa miesiące stał się dla mnie tak jakby przyjacielem tak jak i Marcel. Całą klasę zdążyłam już polubić i dobrze się zaaklimatyzować. Brakowało mi Warszawy ale tutaj też się bardzo dobrze czułam. Powoli poznawałam coraz więcej ludzi ze szkoły co mnie bardzo cieszyło. I jeszcze teraz mama przylatuje to już w ogóle jest cudownie!
Eee.- szepnął Olek a ja spojrzałam się na niego- Idziemy grać teraz w siatę? Bo nie chce mi się na lekcjach siedzieć.
Możemy się karnąć jeśli się facetka zgodzi.- uśmiechnęłam się do niego- Muszę trochę potrenować bo w styczniu mają być zawody.
To załatwione.- powiedział ucieszony Olek.
***
Po paru godzinach spędzonych na hali marzyłam tylko aby iść się położyć i spać. Wyszłam ze szkoły i podeszłam do samochodu siostry i wsiadłam do niego.
Dobra wiadomość!- powiedziała ucieszona i rzuciła mi perfumy a ja dziwnie się na nią spojrzałam- Nie będziesz potem capić.- powiedziała a ja przewróciłam oczami i wypsikałam się perfumami- I od razu lepiej- siostra zabrała mi perfumy- Miłosz już czeka na dworcu i będzie u nas na święta!
Serio?- spojrzałam się na siostrę.
Noo! Bo z kim miałby je spędzić? Z rodzicami jest pokłócony a nikogo więcej nie ma. Nie mogłam do tego dopuścić.- powiedziała Ada a ja pokiwałam głową.
To dobrze zrobiłaś, Miłosza lubię więc nie mam nic przeciwko temu.- uśmiechnęłam się do niej a Ada w końcu odjechała sprzed szkoły i pojechała w stronę dworca. Po minucie już była obok dworca i wysiadła z samochodu po czym szybkim krokiem poszła na dworzec. Ada z Miłoszem była już od jakichś 4 lat więc zdążyłam się już do niego bardzo przyzwyczaić. Po chwili Miłosz już siedział na siedzeniu z tyłu a Ada jechała do domu.- Miłosz... Czemu nie wziąłeś dla mnie jakiegoś swojego kolegi?
Oj stara.- zaśmiał się chłopak- Mogłem Ci może Górca ze sobą wziąć?
A blllleeeee!- odparłam z obrzydzeniem- Udajmy że nie było mojego pytania ani Twojej odpowiedzi.- powiedziałam i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. W końcu dojechaliśmy do domu i od razu poszłam do siebie.
Ej! Stara jak zrobię coś to jedzenia to zjesz?- zawołał Miłosz.
Pewnie!- odparłam i położyłam się na łóżku. Miłosz skończył gastronomię więc zawsze jak do nas przychodził to gotował co tylko chciał. Ja z Adą nigdy nie miałyśmy talentu do gotowania więc nawet się do tego nie zabierałyśmy. Po paru minutach w końcu zasnęłam.
Bada booom!- do pokoju weszła Ada- Pobudeczka!
Wooon!- rzuciłam w nią poduszką.
Spałaś już ponad godzinę, bez przesadyzmu proszę Cię.- powiedziała Ada- Zbieraj dupsko swoje bo inaczej nic żarcia nie zostanie dla Ciebie.
Idę.- odparłam i powoli się podniosłam.- Poszłam zjeść pyszny obiad przygotowany przez Miłosza i wróciłam do pokoju. Włączyłam laptopa i tak siedziałam przed nim do samego wieczora. Poszłam wziąć szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Nagle zaczął dzwonić mój telefon.
Taaag?- odebrałam i nie wiedziałam kto dzwoni.
Lidia?- odezwał się jakiś męski głos.
Tak, kto mówi?- odparłam.
Tobiasz z klasy.- powiedział chłopak- Ej nie wiesz może gdzie jest Olek? Bo czekam na chuja od godziny a go nie ma i nie mogę się do niego dodzwonić bo odrzuca wszystkie ode mnie. Mam małą prośbę. Zadzwonisz do niego i dowiesz się co jest a później napiszesz mi?
Pewnie Tobiasz zaraz zadzwonię.- rozłączyłam się i wybrałam numer Olka.
Co jest?- odebrał chłopak.
Olek co się dzieję? Tobiasz do mnie dzwoni że nie ma z Tobą żadnego kontaktu.- odpowiedziałam.
Weź Lidka masakra wręcz. Mogłabyś wyjść z domu? Bo jestem samochodem niedaleko to Ci opowiem wszystko.- usłyszałam załamany głos Olka.
Już wychodzę, tylko bluzę i buty założę.- rozłączyłam się i podniosłam się. Założyłam bluzę i wyszłam z pokoju- Zaraz wracam!- zawołałam i założyłam buty po czym szybko wyszłam z domu. Zobaczyłam że właśnie jakiś samochód zatrzymał się przed moją bramą.
Chodź.- usłyszałam głos Olka i wsiadłam do samochodu.
Co jest?- spojrzałam się na Olka i zobaczyłam że ma łzy w oczach i wygląda po prostu okropnie.- Olek.- przytuliłam chłopaka a on całkowicie się rozpłakał.
  • awatar *Etta*: świetny nie mogę już się doczekać następnego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›